Liczba ataków nożem lub innym tnącym narzędziem stale rośnie w naszym kraju. Nie jest to bynajmniej związane z falą napływu imigrantów – absolutnie nie. Statystyki wyraźnie wskazują, że sprawcami są w większości nasi obywatele, a w przerażającej liczbie przypadków są to ataki związane z próbą kradzieży, załatwianiem dawnych porachunków lub efektem dynamicznie eskalującej bójki.
Część z tych ataków ma relatywnie niski poziom zagrożenia i nie powoduje nawet obrażeń ciała. Inne jednak są jednoznacznie nastawione na pozbawienie życia osoby po drugiej stronie. I niestety – w kilku przypadkach dokładnie tak się stało.
Spróbujmy przyjrzeć się temu, co oferuje rynek szkoleń z zakresu samoobrony i walki wręcz w kontekście ataku nożem.
Czy prawdziwa jest teza:
„Jeśli zaatakuje cię ktoś z nożem, jedynym wyjściem jest ucieczka – w innym przypadku jesteś skazany na śmierć”?
Skąd bierze się ta opinia, powielana zarówno przez osoby mające pewne doświadczenie, jak i przez tych, którzy – mówiąc wprost – nie mają o tym pojęcia?
Czy w uzasadnionych sytuacjach wolno się bronić?
Czy należy stwarzać sobie szansę do obrony, czy za wszelką cenę uciekać?
Jak – i czy w ogóle – można przygotować się na taki atak?
Czy wystarczą proste techniki, czy trzeba trenować zaawansowane drille ruchowe?
I wreszcie: gdzie w tym wszystkim znajduje się miejsce na broń palną?
Jaką drogę wybrać, aby realnie zwiększyć swoje szanse w starciu z napastnikiem uzbrojonym w nóż?
Po kolei. Uporządkujmy to wszystko.
Niezliczona ilość publikacji, filmów oraz przekazów treningowych i seminaryjnych przedstawia amatorskie, a momentami wręcz idiotyczne sposoby ataku ostrzem. A przecież każdy czytelnik przyzna jednoznacznie: bez dobrego ataku nie ma dobrej obrony.
To tak, jakby przed mundialem reprezentacyjni bramkarze trenowali obronę rzutów karnych z przedszkolakami.
Problem nie leży w tym, co ktoś ćwiczy w sali treningowej, w co wierzy i czego uczy. W 90% przypadków i tak nigdy nie skonfrontuje tego z rzeczywistością – i całe szczęście. Problem polega na wprowadzaniu do obiegu medialnego niespójnego i wypaczonego obrazu zagrożenia.
Z jednej strony słyszymy o skrajnie niebezpiecznych nożownikach i minimalnych szansach przeżycia, z drugiej strony widzimy zdjęcia i filmy, na których atakujący wzbudzają raczej politowanie niż strach. Taki podświadomie sprzeczny przekaz nigdy nie będzie traktowany poważnie.
Wielu autorów tych materiałów zwyczajnie nie wie, jak realny atak nożem może wyglądać.
Paradoksalnie, nie można mieć pretensji do stylów tradycyjnych. Często przenoszą one techniki z innych broni na krótkie ostrze lub kontynuują przekaz powstały w zupełnie innych realiach – klimatycznych, kulturowych i społecznych. Czasem wygląda to wręcz sympatycznie: styl, który jeszcze niedawno uchodził za „wewnętrzny”, dziś reklamuje się zdjęciami mistrza broniącego się przed nożem (wystarczy zajrzeć do archiwów Inside Kung-Fu).
Ale jak wytłumaczyć podstawowe braki w systemach rzekomo stworzonych specjalnie pod ulicę? Zwłaszcza że ich twórcy często przedstawiają się jako ludzie wychowani w gettach, codziennie wychodzący cało z walk gangów, strzelanin i starć na noże – najlepiej jeszcze przed śniadaniem.
Pierwszy problem pojawia się już na poziomie teorii:
Oczywiście, skuteczny atak może być „nieprawidłowy”. Ale z tego nie wynika, że w walce nożem „wszystko jedno”, bo i tak „wchodzi jak w masło”.
Poniżej przykłady ataków spotykanych w materiałach szkoleniowych. Nie są to moje wymysły – po prostu nie mam aż takiej wyobraźni. Zapożyczone zostały zarówno ze stylów tradycyjnych, jak i z rzekomo „realnych” systemów.
I jeszcze raz, do znudzenia:
nie ma znaczenia, że część instruktorów trenuje inaczej. Liczy się to, co wypuszczają w świat. A ludzie myślą, że to sushi, podczas gdy dostają kaszankę.
Wszystkie te „techniki” mają jedną lub kilka z trzech podstawowych wad:
Scenariusz 1 – atak przy samochodzie
Napastnik podchodzi bez widocznych oznak agresji, skraca dystans, nóż pozostaje niewidoczny. Wolna ręka kontroluje pozycję ofiary i dystans. Atak jest szybki, gwałtowny i wielokrotny.
Scenariusz 2 – krótka wymiana zdań
Ofiara nie zauważa zmniejszającego się dystansu. Ostrze z tej odległości jest praktycznie niewidoczne. Pierwsze uderzenia mogą wyglądać jak niegroźne odepchnięcia.
Efekt?
Bliski dystans, ukryta broń i ogromna siła penetracji.
To wszystko nie ma na celu straszenia. Pokazuje jedynie nieuchronność nauczania według zasady: najpierw poprawny atak, potem poprawna obrona.
Obronę przed ostrzem można odmitologizować i „odczarować” wyłącznie w systemach, które uczą użycia ostrza ofensywnie. Tylko one pokazują realia walki z perspektywy dawcy zagrożenia.
I to właśnie stanowi kluczową różnicę.
STREETSMART

Od prawie 20 lat specjalizujemy się w praktycznym wykorzystaniu broni palnej – zarówno w codziennej pracy z bronią, jak i w szkoleniach o wysokim stopniu realizmu. Nasze doświadczenie budujemy we współpracy z krajowymi i zagranicznymi instruktorami, weteranami oraz specjalistami cywilnymi.
Twoje bezpieczeństwo zaczyna się od wiedzy i treningu.
Dołącz do naszego newslettera i otrzymuj powiadomienia o nowych szkoleniach strzeleckich i taktycznych.
Bądź na bieżąco z wydarzeniami, które pomagają rozwijać umiejętności, budować pewność siebie i zwiększać skuteczność w działaniu.
All Rights Reserved. Developed by MediaProjectGroup | Polityka prywatności | Regulamin STREETSMART | Q&A | DO POBRANIA